Nareszcie... ta wymarzona z rana cisza. Zamknęła z powrotem swoje oczy i uśmiechnęła się pod nosem. Wtem rozległ się krzyk jej matki.
- Julia! Mam nadzieje, że już nie śpisz! Wstawaj bo znowu Ci tramwaj ucieknie!
Eh, niedane jej jest by w spokoju się przespać do chociażby tej dziewiątej. Dlaczego musi chodzić do tej pieprzonej szkoły?! Znajdzie sobie w miarę bogatego męża, więc nie będzie musiała pracować. No więc po co jej to? Chciałaby się jakoś urwać z tej klatki zwaną 'szkołą'. Dlaczego musi mieć piętnaście lat, a nie na przykład osiemnaście? Mogła by wtedy sama za siebie decydować Wynajęła by sobie mieszkanie, i ewentualnie zanim by znalazła tego bogacza, to by zarabiała roznosząc ulotki czy inne takie bzdety. Wystarczyło by jej to na jedzenie oraz na środki czystości.
Jednakże w tej chwili ze swoją matką nie wygra. W końcu jako, że jest jeszcze młoda to nie ma prawa głosu w tym domu.
Wstała, albo raczej stoczyła się z łóżka i poczłapała do łazienki. Podeszła do umywalki nad którą było lustro. Jej własne odbicie ją przestraszyło. Podkrążone oczy - przez późne siedzenie na komputerze, rozmazany tusz do rzęs i wielka szopa na głowie. Jedyne słowo które mogło najlepiej tu pasować to totalna masakra. Teraz żeby dość do ładu będzie musiała się wykąpać, a nie ma za dużo czasu. Wpół do ósmej ma tramwaj, a żeby jeszcze na niego dojść to potrzebuje dziesięciu minut, trzy już właśnie straciła.
No pięknie Julka znowu będziesz musiała się tłumaczyć przed nauczycielką, pomyślała.
Przygryzła ze zdenerwowania wargę.
Dobra, w ciągu pięciu minut postara się umyć, kolejne pięć przeznaczy na ubranie się oraz spakowanie książek, okey powinna się w takim wypadku wyrobić ze wszystkim.
Podeszła do wanny i odkręciła kurki. Teraz tylko czekać, aż woda wypełni wannę. Gotowe. Szybko pozbyła się ubrań i wskoczyła do letniej wody. Myła się na maksymalnych obrotach. Tu twarz wyszorowała tu nogi, a tu włosy. Jest! Zajęło jej to wszystko sześć minut.
Gdy wyszła z wanny założyła bieliznę. Podeszła jeszcze szybko do umywalki złapała za szczoteczkę oraz pastę i szybko umyła zęby.
Cholera za nim wysuszy głowę to też jej ubędzie czasu. Trudno!
Wyleciała z łazienki z jeszcze wilgotnymi włosami i na szybko założyła rurki, dłuższą białą koszulkę z wydrukowanym napisem, ciemny sweterek oraz czerwoną bandamkę. Spakowała plecak i wybiegła z pokoju wstępując na chwilę do kuchni by zabrać zrobione przez jej rodzicielkę śniadanie.
Wyszła jak najszybciej z domu i biegiem ruszyła na przystanek. Uf, udało jej się ledwo zdążyła wsiąść do tramwaju.
***
Zmordowana po dniu w szkolę gdy wróciła do domu to od razu padła na łóżko. Tak jej marzenie w końcu się spełniło. Te poduszki, ta kołdra ah! Nareszcie w swoim własnym niebie. Po tej kolejnej jedynce z historii woli przespać swoje smutki. Dlaczego z innych przedmiotów jest w stanie dostać czwórki, albo chociaż trójki, a z historia ma tak przechlapane?! Tak w ogóle, to po cholerę im ten przedmiot? I tak i tak większość ludzi z jej szkoły nie będzie wiązać z tym życia? Kogo obchodzi co się wydarzyło czterysta lat temu czy więcej. Najważniejsze chyba jest to co jest teraz i to co będzie, a nie to co było. Jeżeli historia jest tak ważna to może i ona zacznie dokumentować swoje życie, to też się komuś kiedyś przyda? Wątpliwe.
- Julia! Otwórz drzwi proszę bo mam teraz ręce pełne roboty!
Krzyknęła jej matka.
Kto mógł teraz do nich przyjść może listonosz. Nie nie, przecież mógłby zostawić wszystko w skrzynce. Więc kto?
Blondynka zeszła na dół i skierowała się ku drzwiom.
- Alexander cicho bądź, nie szczekaj!
Zaczęła uciszać psa. Westchnęła cicho i złapała za klamkę i otworzyła drzwi wejściowe. Nagle poczuła mocne ukłucie w klatce piersiowej.
- Cześć, Jestem Damian ty zapewne to Julia tak? Od dziś będę twoim korepetytorem historii, nie masz nic przeciwko prawda?
Odezwał się mężczyzna. Jego głos był niski, wręcz basowy, ale za to okropnie delikatny. W ręce trzymał kask. To znaczy zapewne, że przyjechał motorem.
-Cz-cześć...
Zdołała jedynie wydukać.
Mężczyzna wyglądał schludnie. Kilkudniowy zarost, nie do końca zapięta, pomięta koszula w kratkę, ale mimo wszystko był naprawdę przystojny.
-Oh, a więc przyszedłeś, niezmiernie się cieszę.
Do jakże wyczerpującej i pięknej rozmowy - ironia - dołączyła się matka dziewczyny, która nie wiadomo kiedy i nie wiadomo skąd, przyszła.
- Julia poznajcie się, to jest Damian nowy chłopak twojej kuzynki Natalii.
I to nagłe ukłucie w sercu po usłyszeniu tych słów. Chłopak? A więc jest zajęty? Tak w ogóle to ile on ma lat?! Natalia ma dwadzieścia dwa, więc on na pewno musi być starszy. Dlaczego akurat ten stary grat musiał się Julii spodobać? Eh, do tego kim on będzie? Korepetytorem? Będzie ją uczył? Będzie tutaj specjalnie przyjeżdżał? Cholera... co za utrapienie. Będzie musiała się męczyć z tym dziwnym uczuciem w środku. Zajebiście! Już się cieszy! Kolejna niespełniona miłość?! Nie nie... na razie to tylko zauroczenie tak tak, ale wiadomo jak to się kończy. Już raz się zadurzyła w takim jednym, nieprzespane noce, opuchnięte od łez oczy. Tak tak to zdecydowanie najlepsze uczucie jakie może przeżywać dziewczyna w jej wieku!
Po przywitaniu się, nastał czas na rozmowę przy filiżance herbaty tudzież kawy.
-I jak tam? Pierścionek zaręczynowy już kupiony?
Na pierwszy ogień poszła matka dziewczyny.
- Ah, nie jeszcze nie.
Powiedział lekko speszony mężczyzna.
-No to sprężaj się! Bo jeszcze Natalia się rozmyśli i sam zostaniesz!
Zaśmiała się kobieta. Cóż dla Julki to było by najlepszą opcją, niestety... wiek był największym problemem. Kto wie o ile Damian był od niej starszy, sześć lat, dziesięć? Do tego ona była jeszcze niepełnoletnia! Narobiła by mu tylko problemów.
-No co ty ciociu, ona by mnie nigdy nie zostawiła, wie że za nią to mógłbym w ogień nawet skoczyć!
Ta rozmowa powoli zaczęła denerwować dziewczynę. Dlaczego nie mogą rozmawiać o czym innym tylko akurat o nim i o jej kuzynce? Czy to aż tak ciekawe? Niech ze sobą będą niech, zrywają. To ich sprawa prawda? Więc dlaczego tę kobietę musi wszystko ciekawić?! Czy wszystkie starsze/dojrzałe kobiety interesują takie bzdury?! Boże! Jak ona dorośnie nie chce być taka sama!
- Julio czy coś się stało? Wyglądasz na dosyć przygnębioną.
Prawie, że podskoczyła gdy usłyszała Jego niski głos. Był taki kojący, mogła by go słuchać całymi dniami i nocami - tylko nie chce słyszeć o tych pieprzonych zaręczynach i innych tego typu rzeczach.
- Ah, nie nic szczególnego. Po prostu...
Chwila ciszy.
-...głowa mnie rozbolała, ale zaraz minie.
Żałosna wymówka, przecież nie może mu powiedzieć, sorry podobasz mi się, a gadanie o związku z moją kuzynką mnie rani. Wyszła by wtedy na jeszcze większa idiotkę.
-Kiedy zaczniemy korepetycje?
Starała jakoś wybrnąć z tej nie mającej sensu konwersacji.
-Hm, może jutro jeżeli boli Cię głowa, nie będę Cię przecież torturował w tej sytuacji nauką prawda?
Blondynka zaśmiała się cicho.
-Tak tak, oczywiście. Więc jutro jesteśmy umówieni.
-W nagrodę po jutrzejszych zajęciach przejedziesz się ze mną na motorze, podoba się Tobie taki układ?
Przejażdżka, sam na sam z Damianek, toż to prawie jak... randka! Ah ! Głupota! O czym ona myśli. To zwykła nagroda, n a g r o d a, za męczenie się z historią.
-Oczywiście, pasuje jak najbardziej.
Hm, chociaż wtedy będzie bardzo blisko niego... możliwe, że będzie mogła się do niego przytulić jak w tych romantycznych miłosnych filmach! Tak to jest to!
I życie nastolatki staje się o wiele piękniejsze gdy zacznie sobie wyolbrzymiać to co najlepsze.
Herbata powoli się kończyła razem z rozmową i Damian musiał powoli wracać. Cóż dzień jak co dzień, z małymi miłymi dodatkami. Julia już wyczekuje jutra. Niech to popołudnie minie jak najszybciej. Chce go już spotkać, oraz usłyszeć jego głos...
Pierwsza notka już za nami. Nie jestem niestety pewna czy to opowiadanie was jakkolwiek zaciekawiło. Jeżeli tak, to prosiłabym o motywujące komentarze, możliwe że wtedy pojawi się jak najszybciej rozdział drugi.
__________________________________________
Pierwsza notka już za nami. Nie jestem niestety pewna czy to opowiadanie was jakkolwiek zaciekawiło. Jeżeli tak, to prosiłabym o motywujące komentarze, możliwe że wtedy pojawi się jak najszybciej rozdział drugi.
Dziękuję za uwagę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz